28 uczniów to jeszcze nie klasa. Jak wychowawca buduje zespół, rozpoznaje liderów i nie przeocza wykluczenia
Pierwszy września. Dwadzieścia kilka nazwisk w dzienniku. Kilka osób zna się ze szkoły podstawowej, dwie siedzą razem, bo przyszły wcześniej, ktoś od razu opowiada dowcipy, ktoś inny przez pierwszą godzinę prawie się nie odzywa.
Formalnie – klasa już istnieje.
Psychologicznie – dopiero się zaczyna.
Przez kolejne tygodnie uczniowie będą sprawdzać, kto ma wpływ, komu można zaufać, przy kim warto usiąść, kto rozśmiesza, kto drażni, kto potrafi postawić granicę, kto pomoże, a kogo można zignorować.
Będą powstawały pierwsze sojusze, sympatie, konflikty, role i niepisane zasady.
I jeszcze jedna rzecz, o której czasem zapominamy:
Nie tylko to, czy „jest miły”.
Sprawdzą, czy jest przewidywalny. Czy naprawdę robi to, co powiedział. Jak reaguje na żart. Co zrobi, kiedy ktoś przekroczy granicę. Czy ma swoich ulubieńców. Czy potrafi przyznać się do błędu. Czy słucha. Czy łatwo daje się sprowokować. I przede wszystkim – czy można przy nim czuć się bezpiecznie.
Dlatego integracja klasy nie zaczyna się od zabawy z kłębkiem włóczki.
Zaczyna się od zrozumienia, że klasa jest grupą społeczną, a wychowawca jest częścią jej dynamiki.
Klasa zrobi się sama. Pytanie tylko: jaka?
Uczniowie sami wypracują swoje normy.
Sami ustalą, komu wolno się odzywać.
Kto jest „fajny”.
Kto jest „dziwny”.
Z czego można się śmiać.
Kogo lepiej nie zaczepiać.
Do kogo idzie się po pomoc.
I czy powiedzenie nauczycielowi o problemie jest w tej klasie czymś normalnym, czy oznacza otrzymanie etykiety „kabla”.
Materiały ORE dotyczące pracy z grupą pokazują klasę jako grupę, w której rozwijają się normy, hierarchia, role i określone sposoby komunikowania się. Proces ten nie jest jednorazowy. Zmiana wychowawcy, pojawienie się nowych uczniów czy poważny kryzys mogą sprawić, że grupa ponownie będzie musiała układać swoje relacje.
Integracja nie jest wydarzeniem. Jest procesem.
Wycieczka integracyjna może pomóc. Pizza może pomóc. Escape room może pomóc. Ale żadna pizza nie naprawi przez cały rok klasy, w której nauczyciel nie widzi, kto jest stale pomijany, a żaden escape room nie zastąpi sprawiedliwych zasad.
Najpierw formowanie. Czyli: „Kim ja tutaj będę?”
Jednym z najbardziej znanych modeli rozwoju małej grupy jest model Bruce’a Tuckmana: forming – storming – norming – performing.
W pierwszej fazie uczniowie rozpoznają otoczenie, szukają bezpieczeństwa i zaczynają orientować się, jakie miejsce mogą zająć w grupie. Nie pokazują od razu całego repertuaru swoich zachowań.
Właśnie wtedy tworzą się pierwsze układy.
I właśnie wtedy sprawdzany jest także nauczyciel – jego granice, elastyczność i konsekwencja.
Uczeń rzuca półżartem komentarz.
Klasa patrzy nie na niego, lecz na nauczyciela.
Co zrobi? Zaśmieje się? Zdenerwuje? Zignoruje? Odpowie spokojnie?
Za chwilę pojawia się kolejna próba.
Nie musi to oznaczać „bezczelności młodzieży”. Grupa zbiera informacje: gdzie tutaj są granice?
Nauczyciel też wchodzi do grupy
Łatwo wyobrażać sobie dynamikę klasy jako sieć relacji:
uczeń – uczeń – uczeń – uczeń.
Tymczasem powinien się w niej znaleźć jeszcze jeden punkt:
Materiały ORE ujmują nauczyciela jako formalnego lidera, koordynatora i organizatora pracy grupy. Samo stanowisko nie oznacza jednak automatycznie, że uczniowie uznają dorosłego za rzeczywisty autorytet.
To oznacza, że postawa nauczyciela może uspokajać proces grupowy albo go podgrzewać.
Jeżeli nauczyciel reaguje nieprzewidywalnie – uczniowie uczą się nieprzewidywalności.
Jeżeli jednemu pozwala na żart, a drugiego za podobny komentarz publicznie upokarza – grupa bardzo szybko odczytuje, że zasady nie dotyczą wszystkich jednakowo.
Jeżeli stale określa jednego ucznia jako „naszego rozrabiakę” – może pomóc utrwalić właśnie taką jego pozycję.
Dlatego wychowawca powinien raz na jakiś czas spojrzeć również na siebie.
Nie tylko:
„Co się dzieje z moją klasą?”
ale:
To nie jest obwinianie nauczyciela. To jest świadomość wpływu.
Autorytet to nie to samo co kontrola
Nauczyciel może powiedzieć:
– siadaj,
– wyjmij zeszyt,
– przestań rozmawiać.
Ma formalną władzę wynikającą ze swojej roli.
Ale nie może nakazać:
– ufaj mi,
– szanuj mnie,
– przyjdź do mnie, kiedy będzie naprawdę źle.
Na to trzeba sobie zapracować.
Jacek Pyżalski w książce „Nauczyciele–uczniowie: dwa spojrzenia na dyscyplinę w klasie” pokazuje problem dyscypliny z perspektywy obu stron relacji.
To ważna perspektywa: zachowanie ucznia nie dzieje się w próżni. Jest elementem relacji pomiędzy uczniem, nauczycielem i grupą.
Wychowawca nie musi wybierać:
„będę surowy”
albo
„będę ich kolegą”.
Można być jednocześnie życzliwym i stanowczym, dostępnym i wymagającym, ciepłym i konsekwentnym.
Jak rozpoznać lidera? Najpierw zapomnij o przewodniczącym klasy
Najbardziej wpływowa osoba w klasie wcale nie musi mieć żadnej oficjalnej funkcji.
Może siedzieć w ostatniej ławce.
Może mieć przeciętne oceny.
Może mówić stosunkowo niewiele.
Czasami wystarczy jednak, że przewróci oczami – i połowa klasy już wie, jak ma zareagować.
Zamiast pytać: „Kto tutaj rządzi?”, obserwuj.
Zwróć uwagę:
I nie szukaj jednego nazwiska.
W klasie mogą funkcjonować różne rodzaje wpływu: lider zadaniowy, społeczny, mediator, strażnik norm, lider opozycji czy osoba łącząca kilka podgrup.
Opisuj zachowanie, nie człowieka
Nie:
„Kuba – buntownik”.
Lepiej:
„Kuba często kwestionuje decyzje, a jego sprzeciw uruchamia kilka innych osób.”
Nie:
„Ola – liderka”.
Lepiej:
„Kiedy Ola proponuje rozwiązanie, większość klasy je podejmuje.”
Zrób sobie mapę klasy. Nie diagnozę na wieczność
Przez pierwsze tygodnie roku wychowawca może prowadzić bardzo prostą kartę obserwacji.
Nie trzeba żadnych skomplikowanych testów.
| Obserwuję | Kogo zauważam? | W jakiej sytuacji? |
|---|---|---|
| Inicjuje działanie | ||
| Inni podążają za jego propozycją | ||
| Łagodzi konflikty | ||
| Rozśmiesza grupę | ||
| Pilnuje zasad | ||
| Łączy różne grupki | ||
| Często jest wybierany | ||
| Często pozostaje bez pary | ||
| Jest pomijany | ||
| Jego reakcja zmienia zachowanie klasy | ||
| Pomaga innym | ||
| Uruchamia opozycję |
Jedno zdarzenie jeszcze o niczym nie świadczy.
Uczeń, który raz świetnie poprowadził grupę, nie musi być liderem całej klasy. Uczeń siedzący sam na jednej przerwie nie jest automatycznie izolowany.
Szukamy wzorców powtarzających się w różnych sytuacjach.
Na lekcji. Na przerwie. Podczas wycieczki. Przy samodzielnym wyborze grup. W sytuacji konfliktowej.
Wtedy obraz zaczyna nabierać ostrości.
Patrz nie tylko na tych, których wszędzie pełno
Najłatwiej zauważyć ucznia, który przeszkadza.
Albo przewodniczącą, która wszystko organizuje.
Znacznie trudniej dostrzec osobę, która nie robi niczego, co zmusza dorosłych do zwrócenia na nią uwagi.
Nie zgłasza się. Nie przeszkadza. Nie konfliktuje się.
I nikt jej nie wybiera.
Badania nad odrzuceniem rówieśniczym pokazują, że pozycja ucznia w grupie ma znaczenie dla jego codziennego funkcjonowania, a izolacja czy odrzucenie nie zawsze są spektakularne.
Patrz również na brak zdarzeń
- Kto nigdy nie jest wybierany do pary?
- Kto zawsze „przypadkiem” zostaje jako ostatni?
- Kogo nikt nie woła podczas przerwy?
- Czyje zdanie przechodzi bez reakcji?
- Kto jest obecny w klasowej przestrzeni, ale społecznie pozostaje na obrzeżu?
Socjometria: kiedy obserwacja to za mało
Jeżeli wychowawca chce spojrzeć na strukturę klasy dokładniej, może sięgnąć do metod socjometrycznych.
Mieczysław Łobocki opisuje metodę socjometryczną, kryteria wyborów, tworzenie tabel i socjogramów, ale również ograniczenia tej metody.
W praktyce można pracować na pytaniach opartych na konkretnym kryterium, np.:
Z kim najchętniej przygotowałbyś projekt?
Do kogo z klasy zwróciłbyś się po pomoc?
Kogo wybrałbyś do organizacji klasowego wydarzenia?
Z kim najchętniej pracujesz w małej grupie?
I ważne:
wyniki nie służą do urządzenia konkursu popularności.
Nie ogłaszamy, kto otrzymał najwięcej wyborów ani kto nie otrzymał żadnego.
Socjometria ma pomagać dorosłemu lepiej rozumieć grupę, a nie dostarczać grupie nowych etykiet.
Pierwsze tygodnie to nie czas na przyklejanie karteczek dzieciom
Wychowawcy potrzebna jest jeszcze jedna zasada:
Uczeń może w jednej klasie być wycofany, a w drużynie sportowej prowadzić innych.
Może być błyskotliwym żartownisiem na lekcji, ale bardzo odpowiedzialnym organizatorem podczas wycieczki.
Może sprzeciwiać się nauczycielowi nie dlatego, że „jest buntownikiem”, tylko dlatego, że właśnie walczy o swoją pozycję w nowej grupie.
Dlatego warto częściej mówić:
„zachowuje się…”
„w tej sytuacji…”
„obserwuję, że…”
zamiast:
„on jest…”
To język, który zostawia człowiekowi możliwość zmiany.
A co z kontraktem klasowym?
Kontrakt ma sens.
Ale nie taki, który nauczyciel przygotował w domu, wydrukował kolorową czcionką i 2 września polecił podpisać.
Warto wspólnie z uczniami ustalać zasady dotyczące codziennego funkcjonowania klasy – oczywiście tam, gdzie rzeczywiście istnieje przestrzeń na wspólne ustalenia.
Pytania, od których można zacząć
- Co musi się wydarzyć, żebyśmy czuli się tutaj bezpiecznie?
- Jak chcemy rozwiązywać konflikty?
- Co robimy, kiedy ktoś popełni błąd?
- Jak reagujemy, kiedy ktoś jest wyśmiewany?
- Czy można się ze sobą nie zgadzać? Jak to robimy?
Oczywiście istnieją zasady, których uczniowie nie negocjują – wynikające z prawa, bezpieczeństwa czy statutu szkoły.
Ale ogromną różnicę robi sytuacja, w której uczeń może powiedzieć: „to jest również nasza zasada”, zamiast: „to pani sobie wymyśliła”.
Integracja nie oznacza, że wszyscy muszą się przyjaźnić
Celem wychowawcy nie jest stworzenie klasy, w której 28 osób zostanie najlepszymi przyjaciółmi.
To byłaby utopia.
Ludzie mają różne temperamenty, zainteresowania i potrzeby. Powstaną bliższe relacje. Powstaną paczki.
I samo istnienie paczek nie jest problemem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy struktura klasy zaczyna przypominać klub z ochroniarzem przy wejściu:
Dobrze funkcjonująca klasa nie musi oznaczać:
„wszyscy się kochamy”.
Wystarczy znacznie bardziej realistyczne:
Szkoła podstawowa i ponadpodstawowa – proces ten sam, dekoracje inne
W młodszych klasach struktura grupy będzie często bardziej widoczna dla dorosłego.
„Proszę pani, ona powiedziała, że już nie jest moją koleżanką”.
W szkole ponadpodstawowej usłyszymy to znacznie rzadziej.
Nie oznacza to, że hierarchie zniknęły.
Są tylko bardziej subtelne.
- Kto siedzi z kim?
- Kto znajduje się w dodatkowym klasowym czacie?
- Kogo zaprasza się na osiemnastkę?
- Kto ma prawo żartować z innych, ale z niego żartować już nie wolno?
- Kto jest źródłem informacji?
- Kto nadaje ton grupie?
Dlatego w liceum czy technikum wychowawca potrzebuje czasem jeszcze więcej obserwacji, a mniej bezpośredniego sterowania.
Młodzież bardzo szybko wychwyci próbę sztucznego „integrowania na siłę”.
Zamiast kolejnej zabawy „powiedz trzy rzeczy o sobie” lepszym narzędziem może stać się wspólne działanie z prawdziwym celem.
Projekt. Organizacja wydarzenia. Wyjazd. Akcja charytatywna. Przygotowanie czegoś dla szkoły.
Bo relacje bardzo często tworzą się nie wtedy, kiedy każemy ludziom „budować relacje”, tylko wtedy, kiedy robią razem coś, co ma sens.
Najważniejsze pytanie dla wychowawcy: „Jaka jestem przy tej klasie?”
Na zakończenie warto zrobić jeszcze jedną mapę.
Tym razem nie uczniów.
Siebie.
- Czy jestem konsekwentna?
- Czy podobne zachowania różnych uczniów wywołują u mnie podobne reakcje?
- Kogo najczęściej pytam?
- Kogo najczęściej upominam?
- Komu najłatwiej wybaczam?
- Których uczniów już po dwóch tygodniach opisuję jednym słowem?
- Czy umiem słuchać, kiedy uczeń przedstawia wersję wydarzeń inną niż moja?
- Czy potrafię powiedzieć: „Nie wiem. Sprawdzę”?
- Czy konflikt ucznia ze mną zawsze odbieram jako atak na mój autorytet?
Małgorzata Mądry-Kupiec w książce „Komunikacja werbalna nauczyciela i ucznia na lekcji” poświęca uwagę samoświadomości nauczyciela jako jednemu z warunków budowania dobrych relacji oraz słuchaniu jako podstawie dialogu.
Co zrobić przez pierwsze tygodnie? Checklista wychowawcy
- Naucz się szybko imion uczniów.
- Obserwuj, kto spontanicznie z kim siada i pracuje.
- Zmieniaj skład małych zespołów, zamiast zawsze pozwalać dobierać się samodzielnie.
- Sprawdzaj, kto ma wpływ – nie tylko kto dużo mówi.
- Zauważaj uczniów pozostających na obrzeżu grupy.
- Obserwuj, kto łączy różne podgrupy.
- Nie przyklejaj uczniom trwałych etykiet.
- Wypracuj z klasą kilka prostych zasad wspólnego funkcjonowania.
- Sam przestrzegaj ustaleń.
- Stwarzaj uczniom okazje do wspólnych działań mających rzeczywisty cel.
- Nie czekaj z reakcją na wykluczenie do momentu pojawienia się otwartej przemocy.
- Raz na jakiś czas zapytaj: „Co moja postawa uruchamia w tej klasie?”.
Co warto przeczytać?
Jeden artykuł nie zrobi z nas specjalistów od dynamiki grupowej. Jeśli temat Cię zainteresował, warto sięgnąć głębiej.
Polska klasyka poświęcona właśnie klasie jako grupie i wykorzystywaniu procesów grupowych w wychowaniu.
Szczególnie przydatne są fragmenty dotyczące obserwacji i metody socjometrycznej.
Bardzo cenna pozycja pokazująca trudne zachowania i dyscyplinę z perspektywy relacji nauczyciel–uczeń.
Dla wychowawców chcących lepiej rozumieć izolację, odrzucenie i pozycję ucznia w grupie.
Dobra propozycja dla osób chcących pogłębić temat diagnozy funkcjonowania ucznia i grupy.
Szersze spojrzenie na wpływ społeczny, funkcjonowanie grup, relacje i mechanizmy społeczne.
Szczególnie wartościowa w kontekście samoświadomości nauczyciela, słuchania i budowania dialogu.
Bezpłatnie: materiały ORE
Techniki efektywnej pracy z grupą i jednostką
Warto zajrzeć również do materiałów Ośrodka Rozwoju Edukacji dotyczących kierowania grupą, faz jej rozwoju, ról grupowych, komunikacji i nauczyciela jako lidera.
Źródła i literatura wykorzystana w artykule
Bruce W. Tuckman, Developmental Sequence in Small Groups.
Mieczysław Łobocki, „Wychowanie w klasie szkolnej. Z zagadnień dynamiki grupowej”.
Mieczysław Łobocki, „Metody i techniki badań pedagogicznych”.
Jacek Pyżalski, „Nauczyciele–uczniowie: dwa spojrzenia na dyscyplinę w klasie”.
Kinga Musialska, „Odrzucenie rówieśnicze w klasie szkolnej”.
Ewa Jarosz, Ewa Wysocka, „Diagnoza psychopedagogiczna. Podstawowe problemy i rozwiązania”.
Bogdan Wojciszke, Tomasz Grzyb, „Psychologia społeczna”.
Małgorzata Mądry-Kupiec, „Komunikacja werbalna nauczyciela i ucznia na lekcji”.
Ośrodek Rozwoju Edukacji – materiały dotyczące technik efektywnej pracy z grupą i jednostką.
Bo klasa naprawdę nie integruje się sama
A właściwie – integruje.
Tylko niekoniecznie w taki sposób, jaki chcielibyśmy zobaczyć pod koniec roku.
Jeżeli dorosły zostawi proces całkowicie przypadkowi, uczniowie również stworzą hierarchię, normy i role.
Dlatego jednym z pierwszych zadań wychowawcy nie powinno być wyłącznie rozdanie planu lekcji, zebranie numerów telefonów i przypomnienie statutu.
Powinno nim być uważne patrzenie na grupę, która właśnie się rodzi.
Kto stoi w jej centrum?
Kto na obrzeżu?
Kto ma wpływ?
Jakie zasady zaczynają obowiązywać?
A przede wszystkim:
jakim dorosłym ja chcę być w tej grupie?
Bo czasem wystarczy kilkanaście minut, żeby przeprowadzić zabawę integracyjną. Na zbudowanie klasy potrzeba znacznie więcej: czasu, obserwacji, konsekwencji i relacji.
