Telefony w szkole 2026. Co wychowawca powinien ustalić z rodzicami na pierwszym zebraniu?
Pierwsze zebranie z rodzicami ma swoją stałą dramaturgię. Plan lekcji, nieobecności, wycieczki, składki, dziennik elektroniczny, sprawy organizacyjne. W pewnym momencie połowa sali zaczyna dyskretnie patrzeć na zegarek.
W roku szkolnym 2026/2027 warto jednak wygospodarować jeszcze kilkanaście minut na jeden temat: telefony.
Nie po to, żeby urządzić godzinne sympozjum pod tytułem „Czy smartfon zniszczył współczesną młodzież?”. I nie po to, żeby podzielić rodziców na dwa obozy: tych, którzy najchętniej zamknęliby wszystkie telefony w sejfie, oraz tych, którzy chcą mieć możliwość napisania do dziecka o 10.17 z pytaniem, czy zjadło kanapkę.
Cel jest znacznie bardziej praktyczny.
Bo najgorsze, co możemy zrobić dziecku, to postawić je pomiędzy dwoma dorosłymi, którzy wydają mu sprzeczne polecenia.
Od 1 września zmieniają się przepisy. Ale zakaz to dopiero początek
Od 1 września 2026 r. w szkołach podstawowych dla dzieci i młodzieży obowiązuje ustawowy zakaz korzystania przez uczniów z telefonów komórkowych i innych wskazanych urządzeń elektronicznych podczas pobytu w szkole w związku z realizacją zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych oraz podczas określonych zajęć poza szkołą.
Przepisy przewidują również wyjątki, m.in. związane z wykorzystaniem urządzenia do celów edukacyjnych, pilnym kontaktem z rodzicem, szczególnymi potrzebami zdrowotnymi oraz sytuacjami zagrożenia.
I tutaj pojawia się pierwsze ważne rozróżnienie:
To może brzmieć banalnie. A jednak właśnie od tego warto rozpocząć rozmowę.
Zanim kupisz organizer na trzydzieści telefonów, policz, ile telefonów rzeczywiście masz
Zwłaszcza w klasach IV może się okazać, że część dzieci telefonu do szkoły w ogóle nie przynosi.
I bardzo dobrze.
Nie ma żadnego powodu, żeby natychmiast budować dla smartfonów trzydziestomiejscowy apartamentowiec z numerowanymi kieszonkami, skoro połowa lokatorów jeszcze nie istnieje.
Dlatego wychowawca powinien najpierw ustalić:
- ilu uczniów rzeczywiście przynosi telefon do szkoły,
- czy robią to codziennie czy sporadycznie,
- dlaczego telefon jest im potrzebny,
- czy decyzja wynika z potrzeby dziecka, czy z oczekiwania rodzica.
Można zrobić krótką, anonimową diagnozę podczas pierwszej godziny wychowawczej.
Jeżeli dotychczas go nie nosił, naprawdę nie trzeba podsuwać mu nowego pomysłu.
Przed zebraniem najpierw porozmawiaj z dyrektorem
Wychowawca powinien wiedzieć, jakie rozwiązania przyjęła szkoła.
Nie warto tworzyć w każdej klasie osobnego państwa ze swoją konstytucją telefoniczną.
Jeżeli u jednego nauczyciela telefon ma być w plecaku, u drugiego na biurku, u trzeciego w pudełku, a u czwartego wszystko zależy od fazy księżyca i cierpliwości prowadzącego, uczniowie bardzo szybko nauczą się nie zasad, lecz tego, u kogo można je negocjować.
Dlatego przed pierwszym zebraniem wychowawca powinien sprawdzić:
- jakie zasady obowiązują w całej szkole,
- czy szkoła organizuje miejsce przechowywania telefonów,
- jak wygląda procedura w przypadku niewykonania polecenia,
- w jaki sposób rodzic ma pilnie skontaktować się z dzieckiem,
- jak szkoła postępuje w sytuacjach wyjątkowych.
Przepisy pozwalają dyrektorowi zorganizować miejsca przechowywania telefonów po spełnieniu określonych warunków. Takie miejsce musi również zapewniać bezpieczeństwo przechowywanych urządzeń i chronić prywatność uczniów.
Czyli kolejność jest dość prosta:
Potem pomysł wychowawcy.
Na końcu organizer.
Nie odwrotnie.
Najważniejsze pytanie do rodziców: czy dziecko naprawdę potrzebuje telefonu w szkole?
Nie pytałabym:
„Czy zgadzają się Państwo na zakaz telefonów?”
To nie jest referendum.
Znacznie więcej wniesie pytanie:
Powody mogą być bardzo różne.
- samodzielny powrót do domu,
- dojazd autobusem lub pociągiem,
- kontakt po zakończeniu zajęć,
- zajęcia dodatkowe,
- kwestie zdrowotne,
- szczególna sytuacja rodzinna.
I to są konkretne potrzeby, o których warto rozmawiać.
Natomiast zdanie:
„Wolę, żeby zawsze miał przy sobie telefon.”
jest dopiero początkiem rozmowy, a nie jej zakończeniem.
Telefon potrzebny po lekcjach nie musi być potrzebny podczas lekcji
To chyba najważniejsza rzecz do uporządkowania podczas zebrania.
Uczeń może potrzebować telefonu o 15.10, żeby napisać rodzicowi, że autobus odjechał bez niego.
Nie oznacza to automatycznie, że o 10.10 powinien kontrolować ekran podczas matematyki.
Warto więc zapytać rodziców:
Często samo to pytanie porządkuje sytuację.
Najgorszy wariant: rodzic mówi jedno, szkoła drugie
Wyobraźmy sobie ucznia klasy V.
Rano słyszy od rodzica:
„Masz mieć telefon przy sobie. Jeżeli napiszę, odpisujesz od razu.”
Godzinę później nauczyciel mówi:
„Telefon odkładamy.”
O 10.17 ekran zaczyna wibrować.
Dziecko znalazło się właśnie pomiędzy dwiema nawigacjami. Jedna mówi: „skręć w lewo”, druga: „skręć w prawo”, a obie są przekonane, że przecież wyraziły się bardzo jasno.
Dlatego wspólny komunikat rodziców i szkoły jest tak ważny.
Nowe przepisy wprost wskazują na współpracę rodziców ze szkołą w zakresie przestrzegania zasad dotyczących telefonów oraz kształtowania odpowiedzialnego korzystania z technologii.
Dorośli powinni wcześniej ustalić zasady między sobą.
Co konkretnie ustalić podczas zebrania?
1. Czy telefon w ogóle musi przychodzić do szkoły?
Jeżeli nie – może zostać w domu.
To rozwiązanie ma kilka niezwykłych zalet: nie trzeba go konfiskować, odkładać, pilnować, numerować ani przypominać mu o regulaminie.
Nie każdy uczeń musi mieć w szkole smartfon tylko dlatego, że inni go mają.
2. Jeśli telefon przychodzi – gdzie znajduje się podczas zajęć?
Tutaj obowiązuje rozwiązanie przyjęte przez szkołę.
Jeżeli szkoła zdecydowała się na miejsce przechowywania urządzeń, rodzice powinni wiedzieć wcześniej, jak działa ten system.
Jeżeli szkoła stosuje inne rozwiązanie, również powinno ono być czytelne i jednakowe.
3. Jak rodzic kontaktuje się z dzieckiem?
To koniecznie trzeba powiedzieć wprost.
Sprawa zwykła? Wiadomość może poczekać do zakończenia zajęć.
Sprawa pilna? Rodzic korzysta ze sposobu kontaktu ustalonego przez szkołę.
Sytuacja nagła? Przepisy przewidują wyjątki umożliwiające kontakt.
Rodzic powinien wiedzieć, że ograniczenie korzystania z telefonu nie oznacza odcięcia go od dziecka.
4. Co dzieje się, gdy uczeń nie przestrzega zasad?
To również lepiej powiedzieć we wrześniu niż po pierwszej uwadze w dzienniku.
Rodzic powinien wiedzieć:
- jak wygląda pierwsza reakcja nauczyciela,
- co dzieje się przy powtarzającym się naruszaniu zasad,
- jak szkoła reaguje na odmowę wykonania polecenia,
- kiedy kontaktowany jest wychowawca lub rodzic.
Prawo przewiduje w przypadku naruszenia zasad działania wychowawcze albo kary wynikające ze statutu szkoły.
Najważniejsza jest jednak przewidywalność.
Konsekwencja działa znacznie lepiej, kiedy uczeń zna ją przed naruszeniem zasady, a nie odkrywa ją w trakcie negocjacji.
A może wspólny organizer?
Jeżeli po rozmowie z rodzicami okaże się, że większość dzieci rzeczywiście przynosi telefony, a szkoła ma formalnie zorganizowane miejsce ich przechowywania, można zrobić z tego bardzo dobrą pracę wychowawczą.
Nie chodzi o to, żeby uczniowie decydowali, czy obowiązuje zasada.
Mogą natomiast współdecydować, jak będzie wyglądało otoczenie tej zasady.
W klasach IV–V można przygotować z uczniami oznaczenia miejsc na telefony. Dzieci mogą stworzyć własne symbole, kolory lub niewielkie „drzwiczki”.
Może powstać:
- Hotel Offline,
- Stacja Offline,
- Parking Telefonów,
- Domki dla Telefonów.
Starszym uczniom zostawiłabym mniej „domków”, a więcej prostoty. Ósmoklasista niekoniecznie marzy o tym, żeby jego smartfon mieszkał w różowym apartamencie z chmurką.
Może za to zaprojektować oznaczenie, numer, symbol albo nazwę całego systemu.
Forma może zostać współtworzona przez uczniów.
Niech to będzie rytuał, a nie codzienna bitwa
Największym błędem byłoby stworzenie pięknego organizera, wykonanie trzydziestu podpisów, laminowanie wszystkiego do północy, a następnie codzienne rozpoczynanie lekcji od:
„Kuba, telefon. Kuba. Telefon. Kuba, mówię do ciebie.”
Organizer sam nie wychowuje.
Potrzebna jest rutyna.
Na przykład proste:
SIADAJ.
START.
Ten sam komunikat. Każdego dnia.
Bez wykładu.
Bez negocjowania zasad od nowa.
Bez wrażenia, że rozpoczęcie każdej lekcji wymaga podpisania kolejnego porozumienia pokojowego.
Gotowy komunikat wychowawcy na zebranie
Czego nie robić na pierwszym zebraniu?
Nie urządzałabym plebiscytu:
„Kto jest za zakazem telefonów?”
Nie straszyłabym też rodziców godzinną prezentacją o zagrożeniach cyfrowych. Na edukację medialną przyjdzie czas.
Na pierwszym spotkaniu potrzebujemy przede wszystkim konkretnego porozumienia organizacyjnego.
Nie warto również obiecywać:
„Od września problem telefonów zniknie.”
Nie zniknie.
Zmieni się natomiast coś bardzo ważnego: nauczyciel będzie mógł reagować w systemie, który wcześniej został wyjaśniony uczniom i rodzicom.
Checklista wychowawcy przed pierwszym zebraniem
Przed spotkaniem upewnij się, że wiesz:
- jakie zasady dotyczące telefonów przyjęła szkoła,
- czy szkoła organizuje miejsce przechowywania urządzeń,
- jak wygląda kontakt rodzica z dzieckiem w sytuacji pilnej,
- jakie wyjątki przewidują przepisy,
- co robisz, gdy uczeń nie przestrzega zasady,
- co robisz, gdy uczeń odmawia wykonania polecenia,
- jak informowani są rodzice o powtarzających się problemach,
- czy w Twojej klasie telefony w ogóle są rzeczywistym problemem.
Najpierw porozumienie dorosłych. Dopiero potem wymagania wobec dzieci
Zakaz można zapisać w jednym przepisie.
Codzienność szkolna ma jednak irytujący zwyczaj nie mieścić się w jednym przepisie.
Będą dzieci dojeżdżające. Będą rodzice pracujący do późna. Będą sytuacje nagłe. Będą telefony potrzebne ze względów zdrowotnych. Będzie też zapewne Kuba, który któregoś dnia uzna, że wiadomość od kolegi była jednak sprawą o znaczeniu państwowym.
Dlatego dobry wychowawca nie idzie na zebranie wyłącznie z informacją:
„Telefonów nie wolno.”
Idzie z planem.
Najpierw ustala, kto telefonu rzeczywiście potrzebuje.
Potem wspólnie z rodzicami porządkuje sposób kontaktu.
Wyjaśnia zasady szkoły.
Jeżeli jest potrzeba – pomaga stworzyć przyjazny system odkładania urządzeń.
A później pozostaje już najtrudniejszy etap całego przedsięwzięcia:
Bo dzieci bardzo szybko zauważają, kiedy zasady mają być konsekwentne wyłącznie po ich stronie.
Telefony w szkole 2026 – najczęstsze pytania wychowawców i rodziców
Nowe zasady dotyczące telefonów brzmią dość prosto, dopóki nie pojawią się pierwsze pytania z życia szkoły. A te – jak zwykle – zaczynają się dokładnie tam, gdzie kończy się przepis.
Czy uczeń szkoły podstawowej może przynosić telefon do szkoły?
Tak. Ustawowy zakaz dotyczy przede wszystkim korzystania z telefonu i innych wskazanych urządzeń podczas pobytu ucznia w szkole i zajęć objętych przepisami.
Nie oznacza to jednak, że każde dziecko powinno telefon do szkoły przynosić.
Jeżeli uczeń go nie potrzebuje – naprawdę nie ma powodu tworzyć nowego szkolnego rytuału pod tytułem: „najpierw przynieś telefon, żebyśmy mogli go potem odłożyć”.
Czy wychowawca może sam kupić organizer i kazać wszystkim uczniom odkładać do niego telefony?
Jeżeli organizer ma pełnić funkcję formalnego miejsca przechowywania telefonów w rozumieniu nowych przepisów, nie powinien być wyłącznie prywatnym pomysłem jednego nauczyciela.
Takie miejsce może zorganizować dyrektor szkoły zgodnie z procedurą przewidzianą w Prawie oświatowym. Trzeba także określić sposób odkładania i odbierania urządzeń oraz zapewnić ich bezpieczne przechowywanie i ochronę prywatności uczniów.
Czy rodzice muszą wyrazić zgodę na klasowy „parking dla telefonów”?
Jeżeli mówimy o formalnym miejscu przechowywania telefonów organizowanym przez szkołę, jego utworzenie odbywa się w trybie określonym w ustawie – z udziałem dyrektora, rady pedagogicznej, rady rodziców i samorządu uczniowskiego.
Wychowawca może natomiast porozmawiać z rodzicami o tym, jak rozwiązanie będzie funkcjonowało w konkretnej klasie, ilu uczniów faktycznie przynosi telefony i czego dzieci potrzebują.
I właśnie tę rozmowę warto odbyć zanim na ścianie pojawi się trzydzieści numerowanych kieszonek.
Co jeśli rodzic chce mieć stały kontakt z dzieckiem podczas pobytu w szkole?
Warto przede wszystkim rozdzielić dwie potrzeby:
kontakt z dzieckiem oraz stały dostęp dziecka do telefonu podczas zajęć.
To nie jest to samo.
Telefon może być potrzebny po lekcjach, podczas powrotu do domu czy dojazdu na zajęcia dodatkowe, a jednocześnie przez większą część dnia pozostawać nieużywany.
W sytuacjach nagłych przepisy przewidują możliwość skorzystania z telefonu za zgodą nauczyciela w celu zapewnienia kontaktu ucznia z rodzicem.
A jeśli rodzic powie: „Ja pozwalam mojemu dziecku korzystać z telefonu”?
Indywidualna zgoda rodzica nie znosi zasad wynikających z prawa i obowiązujących w szkole.
Rodzic może oczywiście przekazać wychowawcy ważne informacje dotyczące sytuacji dziecka, jego dojazdów, bezpieczeństwa czy szczególnych potrzeb.
Nie może jednak stworzyć własnego wyjątku tylko dlatego, że w domu obowiązuje zasada: „jeżeli dzwonię, masz odebrać”.
I właśnie dlatego wspólny komunikat szkoły i rodziców jest tak ważny.
Co jeśli uczeń nie chce odłożyć telefonu?
Najpierw powinien otrzymać krótkie i jasne polecenie, zgodne z zasadami przyjętymi w szkole.
Nie ma potrzeby rozpoczynać przy całej klasie dziesięciominutowej debaty o tym, czy wiadomość była ważna, kto pierwszy wyciągnął telefon i dlaczego kolega też go miał.
Jeżeli uczeń mimo polecenia nie przestrzega zasad, szkoła może zastosować działania wychowawcze albo kary określone w statucie.
Reagujemy na niewykonanie ustalonej zasady.
Czy nauczyciel powinien sam zabrać uczniowi telefon?
Nie warto sprowadzać egzekwowania zasad do fizycznego odbierania urządzenia uczniowi.
Jeżeli szkoła ma formalnie zorganizowane miejsce przechowywania, przepisy przewidują możliwość nakazania uczniowi odłożenia telefonu do tego miejsca.
Jeżeli uczeń odmawia, uruchamia się dalsze działania przewidziane w szkole.
Szarpanie się o telefon nie buduje autorytetu. Buduje za to bardzo złą scenę dla całej klasy.
Co z uczniem, który potrzebuje telefonu ze względów zdrowotnych?
Przepisy przewidują wyjątki dla uczniów, którzy ze względu na chorobę, niepełnosprawność lub inne szczególne potrzeby muszą korzystać z odpowiedniego sprzętu albo aplikacji mobilnej służącej m.in. monitorowaniu stanu zdrowia.
Takie sytuacje nie powinny być rozstrzygane na forum klasy.
Wychowawca powinien wcześniej wiedzieć, że uczeń ma zgodę i nie stawiać go w sytuacji, w której musi publicznie tłumaczyć swoje zdrowie przed kolegami.
Czy warto robić organizer na telefony w klasach IV–V?
Tak – jeżeli telefony rzeczywiście są w tej klasie obecne i szkoła przyjęła takie rozwiązanie.
Wtedy można wykorzystać organizer jako element pracy wychowawczej. Dzieci mogą stworzyć oznaczenia swoich miejsc, wybrać nazwę całej „Stacji Offline” albo przygotować wspólną oprawę.
Jeżeli jednak większość uczniów telefonów nie przynosi – zostawmy ten sukces w spokoju.
Nie trzeba organizować dzieciom miejsca na coś, czego dotychczas nie potrzebowały.
Jaka zasada jest najważniejsza?
Nie organizer.
Nie hasło.
Nie nawet najbardziej dopracowany regulamin.
Bo jeśli nauczyciel mówi: „telefon pozostaje schowany”, a rodzic pisze: „odpisz mi natychmiast”, dziecko nie uczy się odpowiedzialnego korzystania z technologii.
Uczy się jedynie wybierać, którego dorosłego tym razem nie posłuchać.
Podstawa prawna: ustawa z dnia 3 lipca 2026 r. o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, Dz.U. 2026 poz. 1036, w szczególności art. 98a–98d, obowiązująca od 1 września 2026 r.
Oficjalny tekst aktu – ELI
