Strona główna » Rodzice i uczniowie » Emocjonalne 112. Co się dzieje, kiedy przestajesz uciekać od emocji?

Emocjonalne 112. Co się dzieje, kiedy przestajesz uciekać od emocji?

Psychologia • emocje • psychoedukacja

Emocjonalne 112.
Czy emocja naprawdę trwa tylko 11–12 minut?

Smutek, złość, zachwyt, strach, radość. Przychodzą, narastają i się zmieniają. Problem często zaczyna się nie wtedy, kiedy pojawia się emocja, ale wtedy, kiedy za wszelką cenę próbujemy ją zatrzymać albo od niej uciec.

11–12 minut.

Tyle – według prof. Marka Krzystanka, psychiatry – ma trwać intensywna emocja, jeśli pozwolimy jej wybrzmieć.

Brzmi prawie jak instrukcja obsługi człowieka.

Jest ci smutno? Poczekaj.
Jesteś zła? Nie uciekaj od razu.
Czujesz lęk? Daj temu chwilę.

I właśnie z tej liczby powstało określenie, które bardzo dobrze oddaje sens całego tematu:

112

Emocjonalne 112

Nie jako stoper.
Nie jako biologiczne prawo zapisane w mózgu.
Raczej jako metafora, która pomaga pamiętać, że emocja jest procesem.

Emocja pojawia się.

Narasta.

Zmienia intensywność.

I z czasem opada.

Co bardzo ważne, dotyczy to zarówno emocji przyjemnych, jak i nieprzyjemnych.

Radość też nie trwa wiecznie. Ekscytacja również opada. Zachwyt się zmienia. Ulga z czasem słabnie.

Dokładnie tak samo jak smutek, złość, lęk, wstyd czy rozczarowanie.

Czy będzie to 5 minut, 11, 12 czy dłużej, znacznie ciekawsza jest sama obserwacja:

Emocja jest procesem, a nie stałym stanem.

Nieprzyjemne emocje chcemy natychmiast wyłączyć

Smutek?

Otwieramy lodówkę.

Napięcie?

Telefon.

Samotność?

Zakupy.

Złość?

Serial.

Lęk?

Praca do późnej nocy.

Oczywiście nie oznacza to, że każdy kawałek czekolady jest próbą regulowania emocji, a Netflix wymaga interwencji psychologa.

Chodzi o ten szczególny moment, w którym jakaś czynność staje się naszym automatycznym:

„Byle tylko tego teraz nie czuć”.

Nie chcę być smutna. Nie chcę być zła. Nie chcę się bać. Nie chcę czuć wstydu. Nie chcę czuć bezradności.

I wtedy zaczynamy robić wszystko, żeby emocję zagłuszyć.

Przyjemne emocje? Z nimi robimy odwrotnie

Tu pojawia się ciekawy paradoks.

Nieprzyjemnych emocji chcemy się pozbyć jak najszybciej.

Przyjemne chcemy zatrzymać.

Jeszcze chwilę tej radości. Jeszcze chwilę ekscytacji. Jeszcze chwilę zakochania. Jeszcze chwilę sukcesu.

Jeszcze jeden komentarz.

Jeszcze jedno polubienie.

Jeszcze jedno „wow”.

I właśnie tutaj emocje pokazują nam coś ważnego:

Niezależnie od tego, czy je lubimy, czy nie – emocje się zmieniają. Przyjemność nie pozostaje na zawsze. Dyskomfort również nie musi pozostawać w dokładnie tej samej postaci.

Emocja jest jak wiatr

Może właśnie tak najłatwiej o niej myśleć.

Emocja jest jak wiatr.

Przyjemna i nieprzyjemna.

Nie możesz nakazać jej, żeby przyszła.

Nie możesz też powiedzieć: „Dobrze, wystarczy. Od tej chwili nie wiej”.

Wiatr po prostu się pojawia.

Czasem jest ledwie wyczuwalny. Czasem porusza liśćmi. A czasem przychodzi gwałtownie i przez chwilę trudno zrobić cokolwiek innego niż poczuć jego siłę.

Bądź jak wiklina

Możemy zachować się jak sztywne drzewo, które za wszelką cenę próbuje się nie poruszyć.

Albo jak wiklina.

Wiklina ugina się pod wpływem wiatru.

Nie walczy z nim.

Nie udaje, że go nie ma.

Ale też nie pozwala mu zdecydować, kim jest.

Ugina się – i wraca.

Może właśnie na tym polega zdrowa regulacja emocjonalna.

Nie na tym, żeby nie czuć.

I nie na tym, żeby emocja mogła zrobić z nami wszystko.

Tylko na zdolności do powiedzenia:

„Tak. Teraz wieje.”

Jest mi smutno.

Jestem zła.

Boję się.

Jestem szczęśliwa.

Jestem podekscytowana.

I pozwolić tej emocji się zmieniać.

Bo odporność emocjonalna może mieć znacznie więcej wspólnego z elastycznością niż ze sztywnością.

Nie chodzi o to, żeby być człowiekiem, którego nic nie rusza.

Może chodzi właśnie o to, żeby umieć się poruszyć – i nie dać się złamać.

Dlaczego jednak emocja czasem wraca?

Wyobraź sobie kłótnię.

Jest 8.00 rano.

Ktoś mówi coś, co cię rani.

Rozmowa kończy się o 8.10.

Ale o 9.30 przypominasz sobie jedno zdanie:

Jak on mógł tak powiedzieć?

O 11.00 odtwarzasz rozmowę jeszcze raz:

Trzeba było mu odpowiedzieć.

O 15.00 opowiadasz ją komuś.

Wieczorem leżysz w łóżku:

Dlaczego ja zawsze pozwalam się tak traktować?

Zewnętrzne wydarzenie wydarzyło się raz.

Wewnętrznie mogło wydarzyć się dziesięć razy.

Tutaj pojawia się ruminacja – uporczywe wracanie myślami do tego, co się wydarzyło.

Badania Philippe’a Verduyna i współpracowników pokazują, że długość doświadczenia emocjonalnego może wiązać się między innymi ze znaczeniem wydarzenia oraz ruminacją. Ponowne przywoływanie bodźca – także tylko mentalnie – może podtrzymywać lub ponownie nasilać doświadczenie emocji.

Pożaru już nie ma, ale my co jakiś czas dokładamy drewno.

Czy smutek może trwać latami?

Tak – ale nie w takim sensie, że przez wiele lat trwa jedna, nieprzerwana fala emocjonalna.

Długotrwały smutek, żałoba, depresja, PTSD czy przewlekle obniżony nastrój są znacznie bardziej złożonymi zjawiskami.

Nie można powiedzieć człowiekowi:

„Gdybyś dobrze przeżył emocję, minęłaby po 12 minutach”.

To byłoby niezgodne z wiedzą psychologiczną i zwyczajnie krzywdzące.

Możemy natomiast postawić ciekawsze pytanie:

Czy przez lata przeżywamy jedną falę smutku, czy raczej wiele kolejnych fal uruchamianych przez wspomnienia, skojarzenia, nowe doświadczenia i własne myśli?

„Nie jestem głodna. Próbuję nie czuć”

Jedzenie emocjonalne dobrze pokazuje mechanizm unikania.

Czasem jemy, bo jesteśmy głodni.

A czasem dlatego, że jesteśmy zmęczeni, samotni, źli, rozczarowani, napięci albo znudzeni.

Jedzenie może wtedy przynieść szybki efekt: przyjemny smak, nagrodę, odwrócenie uwagi i chwilową ulgę.

Badania nad regulacją emocji i jedzeniem emocjonalnym pokazują, że sposób radzenia sobie z emocją może wpływać na późniejsze zachowania żywieniowe.

Nie oznacza to prostego:

„Tłumisz emocje = przejadasz się”.

Ale warto czasem zatrzymać się przed automatyczną reakcją i zadać sobie pytanie:

„Czy naprawdę jestem teraz głodna, czy próbuję przestać coś czuć?”

Pozwolić emocji nie oznacza „wyrzucić ją z siebie”

To bardzo ważne rozróżnienie.

Pozwolić sobie na emocję nie oznacza krzyczeć, trzaskać drzwiami, wyładowywać złość na innych albo robić wszystko, czego domaga się impuls.

Emocja i zachowanie to dwie różne rzeczy.

Mogę powiedzieć:

„Jestem wściekła”.

Mogę pozwolić sobie tę złość poczuć.

I jednocześnie zdecydować:

„Nie będę teraz odpowiadać na tę wiadomość”.

To właśnie jest regulacja emocjonalna.

Nie: „Nie wolno mi tego czuć”.

I nie: „Skoro to czuję, wolno mi zrobić wszystko”.

Emocjonalne 112 – jak je zapamiętać?

Nie traktujmy 112 jak medycznej instrukcji.

Potraktujmy je jak mały mentalny znak drogowy.

1

ZAUWAŻ

Co właściwie teraz czuję? Nie „jest beznadziejnie”, lecz: smutek, lęk, rozczarowanie, zazdrość, wstyd, złość?

1

NIE UCIEKAJ OD RAZU

Zanim otworzysz lodówkę, telefon, sklep internetowy albo wyślesz wiadomość – zatrzymaj się na moment.

2

ZAPYTAJ, CZEGO POTRZEBUJĘ

Emocja nie zawsze jest problemem do usunięcia. Czasem jest informacją o tym, co właśnie dzieje się w nas.

A może problemem nie jest emocja?

Może czasem problemem jest nasza wojna z nią.

Nieprzyjemną chcemy wyrzucić.

Przyjemną chcemy zatrzymać.

A jedno i drugie jest próbą kontrolowania czegoś, co z natury jest zmienne.

Może zdrowie emocjonalne nie polega na tym, że zawsze czujemy się dobrze.

Może polega na tym, że potrafimy znieść również momenty, w których nie czujemy się dobrze.

I dlatego 112 naprawdę mi się podoba

Nie dlatego, że po dwunastej minucie musi być po wszystkim.

Nie dlatego, że mózg ma wbudowany zegarek.

Ale dlatego, że pomaga zapamiętać jedną prostą rzecz:

emocja się porusza.

To nie jest beton. To nie jest wyrok. To nie jest nieruchomy stan.

Przyjemna emocja też minie.

Nieprzyjemna też się zmieni.

A my nie musimy każdej z nich natychmiast kontrolować.

Czasem wystarczy zauważyć:

„To właśnie teraz czuję”.

112 nie zatrzyma wiatru.
Ma tylko przypomnieć, że nie musisz z nim walczyć.

Sprawdzaj źródła

Inspiracją do tego tekstu była wypowiedź prof. Marka Krzystanka, psychiatry, który w rozmowach popularyzatorskich mówi o około 11–12 minutach trwania intensywnej emocji.

Nie znalazłam publikacji naukowej ustanawiającej dokładnie 11–12 minut jako uniwersalną granicę dla każdej emocji.

Badania nad dynamiką emocji pokazują natomiast, że czas ich trwania jest bardzo zróżnicowany, a znaczenie wydarzenia i ruminacja mogą odgrywać istotną rolę w tym, jak długo doświadczenie emocjonalne się utrzymuje.

I może właśnie to jest najlepsza puenta:

Zatrzymaj ciekawą myśl. Sprawdź źródło. Oddziel metaforę od faktu. I zostaw to, co naprawdę pomaga lepiej rozumieć człowieka.

Źródła

Prof. Marek Krzystanek – wypowiedź dotycząca czasu przeżywania emocji: „Emocje jako nawigacja” – wywiad w Zwierciadle .

Verduyn P., Lavrijsen S. (2015), Which emotions last longest and why: The role of event importance and rumination, „Motivation and Emotion”, 39, 119–127. Zobacz publikację .

Verduyn P. i wsp. (2009), Predicting the duration of emotional experience: two experience sampling studies, „Emotion”, 9(1), 83–91. PubMed .

Evers C., Stok F.M., de Ridder D.T.D. (2010), Feeding your feelings: emotion regulation strategies and emotional eating, „Personality and Social Psychology Bulletin”. PubMed .

Zostań ze Zdrową Lekcją na dłużej

Jeśli lubisz edukację zdrowotną bez uproszczeń, za to ze źródłami, psychologią i normalnym językiem – znajdziesz mnie również tutaj:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk