Pierwsza lekcja edukacji zdrowotnej. Zanim zaczniemy mówić o zdrowiu, ustalmy, jak będziemy ze sobą rozmawiać
Kontrakt klasowy, zasady rozmowy, praca w grupach i granice. Pierwsze 45 minut może zdecydować o tym, czy przez następne miesiące będziemy naprawdę rozmawiać z uczniami, czy głównie prosić ich, żeby przestali rozmawiać między sobą.
Pierwsza lekcja nowego przedmiotu kusi.
Podstawa programowa czeka. Program nauczania czeka. Rozkład materiału również patrzy na nas znacząco.
Można więc wejść do klasy, przedstawić przedmiot i szybko rozpocząć realizację pierwszego tematu.
Tylko że w edukacji zdrowotnej warto najpierw zrobić coś innego.
Bo za kilka tygodni na tych lekcjach mogą pojawić się emocje, relacje, stres, zdrowie psychiczne, ciało, granice, konflikty, uzależnienia czy inne tematy, które dla części uczniów przestaną być teorią.
Mogą dotykać ich życia.
I wtedy zdanie:
„No dobrze, proszę się z kolegi nie śmiać”
może okazać się zdecydowanie za małym narzędziem.
Po co właściwie kontrakt na edukacji zdrowotnej?
Kontrakt klasowy nie jest regulaminem w ładniejszym opakowaniu.
Nie chodzi również o to, żeby nauczyciel przyniósł dziesięć zasad, wyświetlił je na tablicy, a uczniowie ceremonialnie pokiwali głowami.
Kontrakt jest wspólnym ustaleniem warunków, w których możemy bezpiecznie pracować.
Ma odpowiedzieć na bardzo praktyczne pytania:
- Co robimy, kiedy ktoś mówi?
- Jak się nie zgadzamy?
- Czy trzeba odpowiadać na każde pytanie?
- Co robimy z osobistymi historiami?
- Gdzie kończy się żart?
- Jak reagujemy na pomyłkę?
- Co wolno powiedzieć o poglądzie, a czego nie mówimy o człowieku?
„Szanujemy się” to za mało.
Brzmi pięknie. Tylko że każdy może rozumieć szacunek trochę inaczej.
Dlatego dobra zasada powinna opisywać konkretne zachowanie, a nie tylko piękną wartość.
Zamieńmy ogólne hasła na konkret
Nie wyśmiewamy wypowiedzi innych osób.
Możemy nie zgadzać się z opinią. Nie atakujemy osoby, która ją wypowiedziała.
Nikt nie ma obowiązku opowiadania klasie o swoich prywatnych doświadczeniach.
Nie przerywamy. Najpierw próbujemy zrozumieć argument, potem odpowiadamy.
I nagle kontrakt przestaje być dekoracją.
Zaczyna być narzędziem.
Najważniejsza zasada: uczeń nie musi opowiadać o sobie
To szczególnie ważne właśnie na edukacji zdrowotnej.
Jeżeli rozmawiamy o stresie, nie pytamy:
„Kto z was miał atak paniki?”
Jeżeli analizujemy uzależnienia, uczeń nie musi opowiadać o sytuacji swojej rodziny.
Jeżeli temat dotyczy relacji, nie potrzebujemy publicznego raportu z życia prywatnego siedemnastolatka.
Rozmawiamy o problemach. Nie przesłuchujemy ludzi.
Uczeń może analizować sytuację, wyciągać wnioski i uczestniczyć w dyskusji bez ujawniania własnych doświadczeń.
To jedna z zasad, które warto ustalić już na pierwszej lekcji.
Kontrakt w klasach IV–V: mniej abstrakcji, więcej konkretu
Dziesięciolatek nie potrzebuje wykładu o „bezpiecznej przestrzeni komunikacyjnej”.
Potrzebuje wiedzieć:
- co robimy, gdy ktoś się pomyli,
- czy można się śmiać z odpowiedzi,
- co zrobić, kiedy chcę coś powiedzieć,
- czy mogę nie odpowiadać na osobiste pytanie,
- co zrobić, gdy nie zgadzam się z kolegą.
W młodszych klasach nauczyciel powinien mocniej prowadzić proces tworzenia zasad.
Można przedstawiać sytuacje:
Ola odpowiada na pytanie. Myli się. Kilka osób zaczyna się śmiać.
Co powinno wydarzyć się w naszej klasie?
Kuba opowiada coś osobistego. Następnego dnia ktoś powtarza tę historię innej klasie.
Czy to jest w porządku? Jakiej zasady potrzebujemy?
Wtedy zasada powstaje z doświadczenia, a nie z definicji.
Klasy VI–VIII: oddajemy więcej odpowiedzialności
Starszy uczeń może już nie tylko przyjąć zasady, ale również zastanowić się, dlaczego są potrzebne.
Możemy postawić pytania:
- Gdzie przebiega granica między żartem a poniżaniem?
- Czy można krytykować czyjeś zdanie?
- Co powinno zostać w klasie?
- Czy każdy musi zabierać głos?
- Jak dyskutować z kimś, z kim kompletnie się nie zgadzamy?
To już jest pierwszy kawałek edukacji zdrowotnej.
Bo uczymy granic, komunikacji, odpowiedzialności i relacji, zanim jeszcze otworzymy pierwszy właściwy temat.
A w szkole ponadpodstawowej? Bez infantylizacji
Jeżeli wejdziemy do siedemnastolatków i zaproponujemy:
„A teraz na kolorowych karteczkach napiszemy nasze superzasady!”
możemy otrzymać bardzo interesujący materiał do badań nad komunikacją niewerbalną młodzieży.
Nie tego jednak potrzebujemy.
I zaczynamy.
Możemy przedstawić kontrowersyjne, ale neutralne przykłady zachowań i zapytać:
„To jest jeszcze dyskusja czy już atak?”
„Czy wolno powiedzieć komuś, że jego argument jest absurdalny?”
„A że on jest absurdalny?”
Różnica jest niewielka językowo.
Społecznie – ogromna.
„Pracujcie w grupach” nie jest instrukcją
To jeden z najczęstszych paradoksów szkolnych.
Oczekujemy od uczniów pracy zespołowej, choć czasami nikt wcześniej nie pokazał im, jak właściwie się ją wykonuje.
Praca grupowa wymaga kilku konkretnych umiejętności:
- podziału zadania,
- słuchania innych,
- pilnowania czasu,
- podejmowania decyzji,
- rozwiązywania różnicy zdań,
- przyjęcia odpowiedzialności za wspólny rezultat.
Najpierw naucz pracy w grupie. Potem jej wymagaj.
Na pierwszych lekcjach warto wprowadzić role.
Osoba prowadząca
Pilnuje, żeby grupa pracowała nad zadaniem i żeby każdy miał możliwość zabrania głosu.
Osoba pilnująca czasu
Informuje grupę, ile czasu pozostało i pomaga domknąć zadanie.
Osoba zapisująca
Porządkuje wspólne ustalenia. Nie oznacza to, że wykonuje zadanie za pozostałych.
Osoba prezentująca
Przedstawia rezultat pracy grupy, ale nie własną wersję powstałą trzy sekundy przed wystąpieniem.
Role można później ograniczać.
Nie chodzi o to, żeby osiemnastolatek przez cały rok nosił tytuł „strażnika czasu”.
Chodzi o nauczenie mechanizmu.
Jak nauczyć klasy pracy grupowej krok po kroku?
Na początek 5–7 minut. Nie projekt na pół lekcji.
Grupa dokładnie wie, co ma powstać: trzy rozwiązania, jedna decyzja, lista argumentów albo krótka odpowiedź.
Każdy wie, za co odpowiada.
„Macie chwilę” jest pojęciem filozoficznym. „Macie siedem minut” jest instrukcją.
Nie pytamy wyłącznie „co ustaliliście?”, ale również: „co pomogło wam się dogadać?”.
A co, jeśli klasa nie jest gotowa na pracę w grupach?
To możliwe.
I co więcej – nie jest to pedagogiczna katastrofa.
Nie każda klasa od pierwszej lekcji potrafi pracować zespołowo.
Niektóre grupy potrzebują więcej struktury. Inne muszą najpierw nauczyć się respektowania podstawowych granic.
Czasem nauczyciel edukacji zdrowotnej wchodzi do klasy, której wcześniej w ogóle nie uczył.
A ta klasa ma już swoją historię, hierarchię, konflikty, liderów i sposoby reagowania.
Metoda aktywizująca nie staje się dobrą metodą tylko dlatego, że uczniowie przesunęli krzesła.
Jeżeli grupa nie potrafi jeszcze współpracować, najpierw budujemy warunki do współpracy.
I temu problemowi warto poświęcić osobny artykuł:
„Ta klasa nie chce pracować”. Jak wejść z edukacją zdrowotną do grupy, której nie znasz, zbudować ramy i nie stracić jej na pierwszej lekcji?
Jak może wyglądać pierwsza lekcja?
Nie ma jednego obowiązkowego schematu, ale bardzo praktyczna struktura może wyglądać tak:
Co będziemy robić i – równie ważne – czego nie będziemy robić.
Nie przedstawiamy kontraktu. Najpierw pokazujemy problem, który kontrakt ma rozwiązać.
Krótko. Lepiej sześć zasad, które wszyscy rozumieją, niż siedemnaście, których nikt nie pamięta.
Krótki, neutralny temat pozwala sprawdzić zasady w praktyce.
Z jasną instrukcją, rolami i czasem.
„Co pomoże nam dobrze pracować na kolejnych lekcjach?”
Gotowa pierwsza lekcja edukacji zdrowotnej
Można oczywiście przygotować to wszystko od zera.
Można też wejść do klasy z gotową strukturą pierwszej lekcji, materiałami dla uczniów i narzędziami, które pozwolą od początku ustalić sposób pracy.
Gotowy scenariusz pierwszej lekcji edukacji zdrowotnej został przygotowany właśnie po to, żeby nauczyciel nie musiał w sierpniu odkrywać pedagogiki na nowo.
Zobacz gotową pierwszą lekcjęPierwsza lekcja nie jest straconym czasem
Czasami pojawia się obawa:
„Jeżeli poświęcę lekcję na kontrakt, nie zrealizuję materiału.”
Tylko że alternatywą może być później tracenie po kilka minut na każdej kolejnej lekcji na:
„Nie przerywamy.”
„Nie komentujemy.”
„Daj mu skończyć.”
„To miała być praca grupowa.”
„Nie, nie musicie mi opowiadać swoich prywatnych historii.”
Jedna dobrze wykorzystana lekcja na początku może więc nie zabrać czasu.
Może go później oddać z odsetkami.
FAQ – pierwsza lekcja edukacji zdrowotnej
Czy na pierwszej lekcji edukacji zdrowotnej warto tworzyć kontrakt?
Tak, szczególnie że podczas późniejszych zajęć mogą pojawiać się tematy osobiste i wrażliwe. Kontrakt pozwala wcześniej ustalić zasady rozmowy, reagowania na różnicę zdań i respektowania granic.
Czy uczniowie powinni sami stworzyć wszystkie zasady?
Nie muszą. Zakres współtworzenia kontraktu warto dopasować do wieku i dojrzałości klasy. Nauczyciel nadal odpowiada za bezpieczne warunki lekcji i może wskazać zasady, które nie podlegają negocjacji.
Jak stworzyć kontrakt w klasie IV?
Najlepiej pracować na konkretnych sytuacjach i zachowaniach. Zamiast abstrakcyjnego „szanujemy się” warto ustalić np. „nie wyśmiewamy odpowiedzi” albo „nie przerywamy osobie, która mówi”.
Jak stworzyć kontrakt w liceum lub technikum?
W starszych klasach warto unikać infantylizacji. Punktem wyjścia może być rozmowa o tym, gdzie przebiega granica między dyskusją a atakiem oraz jak rozmawiać o sprawach, w których uczniowie mogą mieć odmienne poglądy.
Czy na pierwszej lekcji trzeba pracować w grupach?
Nie. Jeśli klasa nie jest gotowa do efektywnej współpracy, można zacząć od pracy indywidualnej i w parach, a pracę grupową wprowadzać stopniowo wraz z jasnymi zasadami i rolami.
Czy uczeń musi mówić o swoich doświadczeniach?
Nie. Uczeń powinien móc uczestniczyć w analizie problemów i dyskusji bez konieczności publicznego ujawniania osobistych doświadczeń.
Dopiero potem zaczynamy rozmawiać o rzeczach, które naprawdę mają znaczenie.
