Ocena funkcjonalna od września. Czy nauczyciel będzie teraz diagnozował ucznia?
Nowe przepisy wzmacniają rolę szkoły w procesie poprzedzającym wydanie orzeczenia. Ale „ocena funkcjonalna” nie oznacza, że nauczyciel dostaje biały fartuch i zestaw testów.
„Ocena funkcjonalna” to jedno z tych sformułowań, które po kilku szkoleniach potrafi urosnąć do rozmiarów nowego segregatora.
Dlatego zacznijmy od najważniejszego: nie jest to nowa ocena szkolna. Uczeń nie dostanie z funkcjonowania czwórki z plusem, a nauczyciel nie zamienia się w psychologa klinicznego.
Co właściwie ma być oceniane?
Chodzi o funkcjonowanie dziecka lub ucznia w realnym środowisku: podczas nauki, w relacjach, komunikacji, samodzielności, aktywności, reagowaniu na wymagania i korzystaniu ze wsparcia.
Klasyczna diagnoza bywa fotografią. Pokazuje człowieka w konkretnym momencie i określonych warunkach badania.
Ocena funkcjonowania ma być bardziej jak film nakręcony w naturalnym środowisku ucznia: co dzieje się przed trudnością, w jakich warunkach uczeń radzi sobie dobrze, co pomaga, jakie ma zasoby i jakie bariery pojawiają się w otoczeniu.
Co zmienia się od 1 września 2026?
Rozporządzenie Ministra Edukacji z 2 marca 2026 r. dotyczące orzeczeń i opinii weszło zasadniczo w życie w kwietniu, ale część przepisów zaczyna obowiązywać 1 września.
Dotyczą one m.in. przeprowadzania przez przedszkole, szkołę lub placówkę oceny funkcjonowania ucznia oraz procesu diagnostycznego poprzedzającego wydanie orzeczenia.
Szkoły mają także obowiązek przekazywania informacji o funkcjonowaniu ucznia, które będą uwzględniane podczas diagnozy w poradni.
Co ma dać szkoła, czego nie widzi poradnia?
Poradnia może przeprowadzić profesjonalne badanie. Szkoła ma natomiast dostęp do setek godzin obserwacji w warunkach, których nie da się odtworzyć w gabinecie.
- Jak uczeń rozpoczyna zadanie?
- Czy potrzebuje dodatkowej instrukcji?
- Jak reaguje na zmianę?
- Co dzieje się w większej grupie?
- W jakich sytuacjach zaczyna działać samodzielnie?
- Co pomaga mu wrócić do zadania?
- Jakie mocne strony widać w codziennej pracy?
To właśnie jest wartość informacji szkolnej. Nie diagnoza medyczna, ale wiedza o codziennym funkcjonowaniu.
Co to oznacza dla nauczyciela?
- obserwacje powinny być konkretne, a nie etykietujące;
- „jest leniwy” nie jest opisem funkcjonowania;
- „po instrukcji składającej się z trzech poleceń wykonuje pierwsze, a następnie pyta, co ma robić dalej” – już nim jest;
- warto zapisywać nie tylko trudności, lecz także warunki, w których uczeń radzi sobie lepiej;
- ocena funkcjonowania powinna służyć planowaniu wsparcia, a nie tworzeniu szkolnej teczki wad ucznia.
Narzędzia mają być oparte na dowodach
Nowe przepisy wzmacniają także standardy procesu diagnostycznego. Stosowane narzędzia powinny być oparte na dowodach naukowych, odpowiednie do wieku i rozwoju dziecka oraz używane przez osoby przygotowane do ich stosowania.
To ważne, bo „arkusz znaleziony w internecie” nie staje się narzędziem diagnostycznym tylko dlatego, że ma tabelkę i logo.
Gdzie nauczyciel może się tego nauczyć?
Instytut Badań Edukacyjnych – PIB prowadzi materiały i szkolenia dotyczące oceny funkcjonalnej, w tym szkolenia dla rad pedagogicznych. To jedno z najlepszych miejsc, do których warto kierować szkoły zamiast budować procedurę na podstawie przypadkowego webinaru.
Ocena funkcjonalna ma sens wtedy, gdy pomaga odpowiedzieć nie na pytanie „co jest z tym uczniem?”, ale:
Źródła i najważniejsze linki
- MEN – rozporządzenie w sprawie orzeczeń i opinii
- Dziennik Ustaw 2026 poz. 428
- IBE PIB – szkolenia z oceny funkcjonalnej
W artykule korzystam przede wszystkim z opublikowanych aktów prawnych oraz materiałów instytucji publicznych. Przy przepisach, które pozostają na etapie projektu, zaznaczam to wprost.
